O finansach, ludziach finansów, w tym bankowcach, w nieco luźniejszej formie, a nawet czasami po prostu dość swobodnej i żartobliwej.
Książka skupia się na tematyce finansów przedsiębiorstw i osobistych, w tym inwestowania i finansowania tych inwestycji, przy czym nie ogranicza się tylko do suchych faktów czy porad liczbowych. Autor w przystępny i często humorystyczny sposób pokazuje, jak działają i myślą (a także jak potrafią się mylić) finansiści i bankowcy. A że książka zawiera również elementy autobiograficzne to mamy tutaj do czynienia z praktycznym pokazaniem finansowej rzeczywistości z obszaru bankowego, finansowego i konsultingowego.
A przy okazji ma pokazać jak ważne jest krytyczne myślenie, sceptycyzm oraz zdrowy rozsądek w podejmowaniu decyzji finansowych. Przez liczne przykłady, anegdoty i zagadki, czytelnik jest zachęcany do refleksji nad własnym podejściem do pieniędzy, banków czy zarządzania finansami.
Podsumowując, książka jest praktycznym przewodnikiem po świecie finansów, skierowanym zarówno do początkujących, jak i bardziej doświadczonych czytelników. Uczy jak rozpoznawać pułapki i unikać błędów, a także inspiruje do świadomego i rozsądnego zarządzania własnymi finansami. I tego, żeby nie dać zwieść się pozorom. Oraz że nie wszyscy ważni ludzie w garniturach i pod krawatem są do końca tak poważni za jakich mogliby uchodzić…
To lektura, która nie tylko edukuje, ale i motywuje do krytycznego spojrzenia na otaczający nas świat finansów. A dodatkowo ma też choć trochę rozbawić i zrelaksować. 😊
…
To nie jest opowieść o wielkim bankierze z Wall Street, londyńskiego City ani nawet z Centrum Bankowo-Finansowego Nowy Świat. O nie! To raczej historia szeregowego analityka bankowego w stylu „Dzień Świstaka” — czyli powtarzalna codzienność szarego trybika w machinie bankowości, w mieście, które na mapie jest zapisane drobnym druczkiem. Wyobraźcie sobie: biurko tak szare, że nawet czarno-białe filmy Charliego Chaplina wydają się przy nim kolorowe, a garnitur? Garnitur zlewający się ze ścienną tapetą niczym strój agenta specjalnego w kamuflażu. Ale w tym przypadku jego jedyna misja to przetrwać do godziny 16. Tak, to ja, jakieś kilkanaście lat temu…
Od autora na temat książki „Finanse, Głupcze!”:
O finansach nie zawsze trzeba mówić z pełną powagą i zadęciem. Czasem można z większym dystansem i w luźniejszej formie. Tak jest w tym przypadku. Jeśli ktoś jest otwarty na mówienie o finansach, finansistach i bankowcach w sposób nieco bardziej żartobliwy to serdecznie zapraszam do lektury. Pośród wielu anegdot, paru zagadek oraz ciekawych bankowo-finansowych historii z życia wziętych każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Zapraszam do lektury! 🙂
Prosto i profesjonalnie (i teraz także żartobliwie) o finansach
Jeśli przeczytasz tą książkę to dowiesz się w niej:
Dlaczego warto wiedzieć co to dźwignia finansowa i w czym może Ci pomóc?
Czy bankowcy to zawsze wyłącznie poważni ludzie?
Ile czasem tak naprawdę kosztuje kredyt?
Jak w ogóle rozpoznać prawdziwego bankowca?
Co może dać Ci prawnik i dlaczego robi to w takiej zagmatwanej formie?
Czy analitycy bankowi to tacy sami ludzie jak my?
Oraz jak liczyć „delty” i dlaczego w centrali banku czuć czasem zapach smoły? 🙂
…
Godzina 8:59. Oto i on, bankowiec. Pojawia się jak superbohater w drzwiach placówki bankowej. Garnitur wymaglowany i wyprasowany, fryzura jak z reklamy żelu do włosów, uśmiech na wpół oficjalny, na wpół tajemniczy. Wchodzi do biura jak gwiazda na czerwonym dywanie – tu zapozuje niewidzialnym fotoreporterom, tu przybije piątkę z ochroniarzem (szczególnie, że z ochroniarzem zawsze warto być na dobrej stopie znajomości)…
…
Wyrobieni bankowcy świetnie znają szereg technik służących kreowaniu dobrego wrażenia. Jeśli trzeba się pochwalić sukcesem, robią to z wdziękiem pawia rozkładającego barwny ogon. Zawsze mają pod ręką prezentację, w której jest więcej kolorowych wykresów niż fotek w albumie z wakacji. „Przygotowałem najnowszy raport” – mówi bankowiec, a raport ten składa się głównie z cytatów z innych raportów (a to też przecież sztuka dobrze zastosować właściwe cytaty!) oraz dodatkowo kilku tabel, które ktoś inny już kiedyś zrobił, ale po odpowiednim pokolorowaniu komórek wyglądają świeżo jak czerstwa bułka odgrzana w tosterze…